Przejdź do treści

Konfekcjonowanie i przepakowywanie towarów – jak outsourcing tych procesów porządkuje firmową logistykę

  • przez

Lista kosztów stałych w firmie produkcyjnej czy handlowej potrafi przyprawić o ból głowy niejednego zarządzającego. Wynagrodzenia, energia, transport, magazyn – a do tego procesy, które z pozoru wyglądają błaho, lecz po cichu pochłaniają czas i pieniądze. Do tej drugiej kategorii zalicza się konfekcjonowanie i przepakowywanie towarów. Paradoksalnie właśnie tu kryje się jedno z prostszych do wykorzystania pól optymalizacji – pod warunkiem, że spojrzy się na nie z perspektywy zarządczej, a nie wyłącznie operacyjnej.

Konfekcjonowanie a przepakowywanie – to nie są synonimy

Oba pojęcia bywają używane zamiennie, choć opisują co innego. Konfekcjonowanie to szerokie określenie obejmujące kompleksowe przygotowanie towaru do sprzedaży, transportu i dystrybucji. Mieści w sobie dobór opakowań, precyzyjne ważenie i porcjowanie, etykietowanie, układanie na paletach, kontrolę jakości oraz czasowe magazynowanie. Przepakowywanie jest natomiast tylko jednym z elementów tej układanki – sprowadza się do fizycznego przeniesienia materiału z jednego opakowania do drugiego, na przykład z big bagów do mniejszych worków. Dla menedżera ta różnica ma realne znaczenie, bo określa, jak szeroki zakres obowiązków faktycznie zdejmuje z firmy zewnętrzny partner.

Dlaczego zarządzający coraz częściej sięgają po outsourcing?

Próba samodzielnego prowadzenia tych procesów przy średniej lub większej skali produkcji rzadko się opłaca. Wymaga inwestycji w maszyny, wykwalifikowaną kadrę oraz powierzchnię, a wszystko to obciąża budżet, który mógłby pracować gdzie indziej. Tymczasem wyspecjalizowany podmiot dysponuje technologią już zakupioną i amortyzowaną, a koszty jej utrzymania rozkłada na wielu klientów. Efekt? Usługa świadczona w modelu outsourcingu bywa po prostu tańsza niż realizowanie tego samego we własnym zakresie. Do tego dochodzi argument, który menedżerowie cenią najbardziej: uwolnienie zasobów i możliwość skupienia się na rdzeniu działalności. Firmy z sektora przemysłu, hutnictwa czy handlu coraz chętniej powierzają usługi konfekcjonowania oraz przepakowywania wyspecjalizowanym dostawcom, traktując to jako element przemyślanej strategii kosztowej, a nie doraźną decyzję operacyjną.

Co konkretnie zyskuje firma?

Korzyści z przekazania tego obszaru na zewnątrz wykraczają poza prostą redukcję rachunków. Najczęściej wymienia się następujące:

  • Niższe koszty stałe – brak konieczności inwestowania w maszyny, ich serwis i utrzymanie dedykowanego zespołu.
  • Oszczędność czasu – uciążliwy, czasochłonny etap przygotowania towaru przejmuje partner, który robi to rutynowo.
  • Precyzja ważenia i porcjowania, ograniczająca ryzyko strat materiałowych po stronie właściciela towaru.
  • Lepsze wykorzystanie magazynu dzięki dopasowaniu wielkości opakowań do dostępnej przestrzeni i środków transportu.
  • Ochrona produktu przed wilgocią, pyłem, promieniowaniem UV czy uszkodzeniami mechanicznymi.
  • Wsparcie wizerunku marki poprzez staranne etykietowanie i estetyczną prezentację gotowych palet.

Od silo trucka po worek 20-25 kg, czyli proces w praktyce

Skala i specyfika materiałów sypkich dobrze pokazują, na czym polega wartość fachowej obsługi. Surowce trafiają do zakładu luzem, najczęściej w silo truckach, czyli cysternach przystosowanych do transportu na duże odległości. Stamtąd są przepakowywane do big bagów o pojemności 500-1000 kg, wygodnych w magazynowaniu i obrocie hurtowym, albo dzielone na worki 20-25 kg z myślą o dystrybucji detalicznej. Możliwy jest też kierunek odwrotny – łączenie mniejszych opakowań w większe jednostki, gdy producent przygotowuje dużą partię na sprzedaż hurtową. Każdy z tych wariantów wymaga innej konfiguracji linii, a do tego dochodzą etykietowanie, paletyzacja oraz zabezpieczenie ładunku, na przykład zautomatyzowanym foliowaniem w technologii Stretch Hood. To właśnie w tej różnorodności konfiguracji ujawnia się przewaga partnera, który zajmuje się tym na co dzień.

Praktyka, która się broni

Teoria to jedno, ale prawdziwym sprawdzianem jest wdrożenie u konkretnego klienta. Dobrze ilustruje to case study współpracy z marką myKotty i pakowania w worki z rękawa, gdzie dobór odpowiedniej formy opakowania oraz dopracowanie samego procesu przełożyły się na powtarzalność i jakość gotowego produktu. Takie przykłady są dla zarządzających istotniejsze niż deklaracje, bo pokazują, że dostawca potrafi dopasować rozwiązanie do realnych potrzeb, a nie jedynie obsłużyć standardowe zlecenie.

Jak wybrać partnera, żeby nie żałować?

Decyzja o powierzeniu komuś tak wrażliwego etapu jak przygotowanie towaru do dystrybucji nie powinna opierać się wyłącznie na cenie. Warto sprawdzić zaplecze technologiczne, doświadczenie w obsłudze danego rodzaju materiału, elastyczność w doborze opakowań oraz zdolność do dotrzymywania terminów. Liczy się również to, czy partner zapewnia kompleksową obsługę – od mieszania, suszenia i ważenia, przez pakowanie i przepakowywanie, aż po magazynowanie w oczekiwaniu na transport. Im więcej ogniw łańcucha realizuje jeden podmiot, tym mniejsze ryzyko opóźnień i błędów na stykach między dostawcami.

Na polskim rynku do grona sprawdzonych dostawców należy spółka PEDMO, która obsługuje przedsiębiorstwa z sektora przemysłu ciężkiego, hutnictwa, odlewnictwa i rolnictwa, łącząc nowoczesne zaplecze z wieloletnim doświadczeniem. Dla menedżera szukającego sposobu na uporządkowanie logistyki i odzyskanie kontroli nad kosztami to kierunek, któremu warto się przyjrzeć – zanim kolejny kwartał znów zamknie się z rozdętą pozycją „koszty operacyjne”.